sobota, 13 września 2014

Rozdział 2 ,,I wszystko zaczyna tracić sens,,

 Miałam wielką ochotę za nimi krzyknąć, ale wydostałam z siebie tylko odgłos przypominający mruczenie kota.
 Pewności nabrałam dopiero, gdy ujrzałam kolejnego konia. Tym razem był kolorowy, lecz nie miał skrzydeł.
 Kojarzycie może kolor błyskawic? Taki delikatny niebieski. Takiego umaszczenia właśnie był ten rumak. Grzywa i ogon były nastroszone jakby kopną go prąd.
 Na grzbiecie siedział przystojny blondyn trzymający go za złocistą grzywę. Zapewne mnie nie zauważył, lecz ja natarczywie się w niego wpatrywałam, powtarzając sobie w myślach, aby na mnie spojrzał.
 Obejrzała się tylko dziewczyna. Miała łagodny wyraz twarzy. Poliki miała zadrapane. Zerknęła na mnie ze współczuciem. Nienawidzę takiego wzroku.
 Napełniona gniewem podniosła się ze schodów i na drżących nogach ruszyłam w stronę okna. Gestem ręki kazałam jej się zatrzymać.
 Ku memu zdziwieniu usłuchała, skinęła do chłopaka, a ten pociągnął konia za grzywę. Rumak zarżał wściekle i przystanął.
 Pokuśtykałam do dziewczyny i dopiero wtedy chłopak mnie zobaczył. Zmarszczył nos. O NIE. Zdałam sobie sprawę, że mam nie uczesane włosy i ubrana jestem w piżamę w myszki miki.
 Na twarzy dziewczyny pojawił się triumfalny uśmiech. No tak. Pewnie to jej chłopak, a ja się na niego gapiłam. Zatrzymała się tylko po to żeby się ze mnie ponabijać.
 W tej właśnie chwili przed oczyma przebiegła mi szybka jakaś plamka. Nie mogłam rozpoznać kształtu. Wydawało się jakby biegło po chmurach.
 Otworzyłam okno. Zimny podmuch owiał moją twarz. Poczułam niebezpieczeństwo.
-Kim jesteście- Zapytałam.
-Często zatrzymujesz ludzi latających obok twojego okna?- Spytała dziewczyna
-Nie chyba, że latają na koniach- Odparłam, a uśmiech z jej twarzy spełzł jak dżdżownica.
-Ona widzi przez mgłę- Mruknęła do chłopaka- Ma dobry wzrok, albo jest półbogiem.
-Półbogiem? W połowie bogiem? Co? Jak?
-Piper, nie mów- Warknął chłopak- Musimy lecieć.
 Zanim się zorientowałam obok mnie stała  Milka.
-Saly, po pierwsze nie otwieraj okna bez pozwolenia opiekunek, a po drugie nie zatrzymuj helikopterów.
-Helikopter!?- Spojrzałam na nią niewyrozumiałym wzrokiem.
 No tak. Oczywiście. To tak jak z tym cyklopem. Kiedy miałam cztery latka widziałam mężczyznę  z jednym okiem. Pokazywałam go innym, ale każdy widział go jako normalnego człowieka.
-Przepraszam już zamykam.
 Poczekałam, aż pójdzie po czym zwróciłam się do pary.
-Znacie moich rodziców. Półbóg to heros. Heros to pół człowiek, pół bóg. Dziecko boga. Znacie jednego z moich rodziców. Proszę zabierzcie mnie z stąd. Wytłumaczcie mi kim jestem.
-Piper posuń  się, weźmiemy ją na groma.
-Ale Jason...-Spojrzała na niego i zrozumiał a, że tego sporu nie wygra. Posunęła się.- Wsiadaj.
-Poczekacie chwilę?- Nie czekałam na odpowiedź i pobiegłam na górę.
 Chwyciłam moją torebkę. Spakowałam tam dwie bluzki (z długim i krótkim rękawem) Długie spodnie i kurtkę.
  Do kieszeni wsypałam oszczędności ze skarbonki, równo trzysta złotych. Złapałam szczotkę i wybiegłam. Ale po chwili się cofnęłam i wyciągnęłam spod łóżka...

4 komentarze:

  1. Fajny rozdział.
    Piper i Jason nie chcieli jej zabrać? Trochę dziwne z ich strony...
    Wow, dziewczyna naprawdę musiała nienawidzić tego miejsca skoro szybko uwierzyła, że ma rodzica, który jest bogiem i chciała lecieć na jakimś koniu, który mógł być jej omamami z dwójką nieznajomych. A ona coś wie o swoim śmiertelnym rodzicu czy nic? Rozumiem, że była mała jak trafiła do sierocinca, ale chciałabym się dowiedziec jak i dlaczego? To znaczy czy jej mama czy tam ojciec zgineli czy ktoś ją podrzucił pod drzwi czy jak...
    Mam nadzieję, że wyjaśni się to wszystko w następnych rozdzialach, obiecuję, że przeczytam :-)
    Pozdrawiam Aria Pl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki.
      Spieszyli się bo jakaś blondyna chce im rozwalić statek.
      Zginęła albo zginą. Chyba XD. Nadal się zastanawiam. Jej boski rodzic jej opowie.

      Usuń
    2. Jeszcze jedno, u mnie nowy rozdział :-)

      Usuń
    3. Widziałam nawet pierwsza skomentowałam

      Usuń