Moja dedykacja dla Patrycji : jeśli jutro nie dostaną Krwi Olimpu to cię uduszę.
Upadłam. Czułam ogromne wyczerpanie, ale jednocześnie wielką moc.
~Ona chce was zniszczyć - powiedziałam w myślach. Nie liczyłam, że mnie zrozumieją. Powiedziałam to by dodać sobie otuchy.
~Co mamy zrobić?- zapytał męski głos.
~Kim jesteś?
~Twym wiernym sługą pani.
~ Kapitanie Dzwoneczek- rozległ się kobiecy melodyjny głos- to nie Demeter. Pogódź się z faktem, iż pani o tobie zapomniała.
~Więc kim jest ona?
~ Jestem... -niedane mi było dokończyć.
~To jest jej córka, Nina.
~Jestem...
~Potężna osobowość!- zachwycała się- ma moc większą niż jakikolwiek półbóg, lecz niestety tam moc nie nadaje się do walki z olbrzymami czy innymi wielkimi stworami.
~Nie jestem Nina tylko Saly. Choć możliwe, że jestem córką Demeter.
~Jak to Saly.- oburzył się kapitan.
~No z tego co wiem to nazywam się Saly.
~ Takie młode damy jak ty nic nie wiedzą.-ofuknęła mnie kobieta- Nic nie wiedzą, a podważają moje zdolności.
~Każdemu zdarzy się pomylić- powiedziałam
~Mi nie- wykrzyknęła- byłam drugą sekretarką twojej matki, więc ja się nie mylę.
~Dlaczego drugą?
~Och, dobrze, że spytałaś. Pierwszą była jej córka Liza. Śliczny kwiatuszek, dosłownie była Chryzantemą. Matka ją kochała i dała jej tę fuchę ale ja i tak wszystko robiłam.
~Nie chcę ci przeszkadzać, ale mam przeczucie, że wszyscy zaraz zginiemy i prosiłabym o pomoc. A tak w ogóle dlaczego z tobą rozmawiam?
~Ech, no tak. Później ci wytłumaczę. Musisz wydać wyraźny rozkaz w liczbie mnogiej.
~Pokonajcie ich!
~ Wyraźny...
~Zwiążcie ich!
~Kapitanie Dzwoneczek otrzymaliśmy rozkazy.
Już po paru sekundach wszyscy byli związani. Ja oczywiście cały czas leżałam na deskach próbując odzyskać siły.
*
- Wszystko w porządku?- spytał Percy w sali szpitalnej.
-Tak, wiesz bo chciałabym zostać sama i przemyśleć to wszystko.
-Rozumiem, to dla ciebie coś nowego.
Powiedziawszy to wyszedł.
~Hej ty kapitanie dzwoneczek!
~Do twych usług pani.
~Gdzie ta twoja sekretarka?
~ Tulipan choć tu!- Tulipan ?! Co to za imię Tulipan.
~Tak kapitanie dzwo... Och obudziła się?
~Masz mi wszystko wytłumaczyć!
~Dziecko, chodzi oto, że Demeter jest boginią roślin. Trzy tysiące lat temu była w pełni sił. Wtedy ludzie dowiedzieli się o plonach. Ale teraz ludzie wszystko robią sami i myśl, że nie potrzebują bogów, absurd. W tamtych czasach jej dzieci były potężne jak nigdy. Były nieprzewidywalne i każde dostawał o opiekunów takich jak my. Twierdzono, że to były wiedźmy, absurd. Teraz jej dzieci są słabe i nie mają opiekunek, nie to co ty! Jesteś potężna i silna. Najwspanialsza! Nie bez przesady.
Fajny rozdział. Wow ale się rozpisałam. No nic, idę czytać dalej
OdpowiedzUsuń